W chmurze

Żyjemy w chmurze. Jak to romantycznie brzmi. Ciekawe, czy Kate Bush filmując w latach osiemdziesiątych swój teledysk do piosenki “Cloudbusting”  przypuszczała, że niecałe 20 lat później “produkcja chmur” stanie się techniczną koniecznością. I codziennością.

Szalony wynalazca, olbrzymia maszyna do produkcji chmur – dopiero teraz dociera do mnie kilkunastoletnie natręctwo tych obrazów. Przecież to wspaniała filmowa metafora chmurowej rzeczywistości, w której obecnie przyszło nam żyć. Bez kabelka, bez fizycznej sieci, osadzeni w wytworzonej chmurze. I znowu Steve Jobs i jego sekta Apple mieli szaloną wizję, jakże podobną do wizji bohatera teledysku “Cloudbusting”. Najpierw pojawił się iTunes, najpierw pojawił się iStore, najpierw zaczęliśmy przechowywać i udostępniać w chmurze muzykę. Zaraz potem iPad zapoczątkował erę chmurowych tabletów. Potem pojawiły się kolejne chmury: Dropbox, Google docs itd. W końcu mamy też platformę PeopleRead.me, dzięki której możemy dodawać i przechowywać w chmurze swoje ulubione książki. Dzielić się książkami i czytać je z każdego miejsca na ziemi. Technologia chmurowa wdziera się powoli do wszystkich dziedzin naszego życia. Nie tylko na świecie. Również u nas. Oto dwa tygodnie temu księgarnia internetowa ebookpoint.pl uruchomiła synchronizację zakupionych książek z platformą Dropbox. Nowa usługa pozwala jednym kliknięciem myszy wysłać zakupioną książkę na konto w chmurze Dropboxa. Rozwiązanie to umożliwia jeszcze szybszy i wygodniejszy dostęp do ebooków zakupionych w ebookpoint.pl niezależnie od tego, czy książki czytane są na komputerze, tablecie czy smartfonie, i bez względu na miejsce w którym się znajdujesz. W dzisiejszej prasie (nomen omen internetowej) czytam o (kto by się spodziewał) taksówkowej rewolucji. Otóż rusza właśnie pilotażowy program chmurowego łączenia taksówkarza i zamawiającego taksówkę klienta. iTaxi to pierwszy w Polsce system zamawiania taksówek w modelu peer-to-peer, bezpośrednio łączącym klientów z taksówkarzami. System ma być prosty: zamiast tłumaczyć dyspozytorce w centrali, pod jakim adresem i z której strony budynku stoimy, aplikacja w smartfonie zlokalizuje nas za pomocą GPS. W ten sam sposób pasażer zobaczy na ekranie telefonu najbliższą taksówkę, a gdy ją zamówi, będzie mógł śledzić, jak daleko jest od niego. Operator zapewnia, że aplikacja pozwoli w ciągu kilkunastu sekund na wybór i zamówienie najbliższej interesującej klienta taksówki, bez względu na miejsce i czas. Żyć nie umierać. Chmurowe taksówki. Czy kolejne będą poduszkowce?

Możliwość komentowania jest wyłączona.